foto1
Zespół muzyczny "Szynwałdzianie"
foto1
Zespół muzyczny "Szynwałdzianie"
foto1
Zespół muzyczny "Szynwałdzianie"
foto1
Koło Gospodyń Wiejskich w Szynwałdzie
foto1
Koło Gospodyń Wiejskich w Szynwałdzie

Koło Gospodyń Wiejskich w Szynwałdzie

Super Babki z Szynwałdu

Sołtys Kierdziołek

Moją inspiracją do napisania tego tekstu była postać sołtysa Kierdziołka stworzona przez Jerzego Ofierskiego.

Witojcie! Wicie co się u nos we wsi wydarzuło? ano nie wicie. Budowaly my arkę Noego. Ale nojlepi jak wom łopowiem wszystko od pocątku. Siedziely my jak zwykle pod sklepem, nawet nie wiem cemu. Może dlotego ze piwo z loterią na kapslach przywieźly? dokładnie nie pamietom. Pirsy zauwozuł to stary Bzdyk, ten co mu zaćmę łońskiego roku złoperowaly. Zawołoł nos wszystkich i woło.
Patrzcie jaki cudok gościeńcem idzie! Patrzę i widzę, idzie takie cosik, kłaki dugie w kucyk spięte, w łokulorach z brodą i tak jakby w sukience abo w ślafroku, w dodatku bosco.
Mnie to wyglądo ze to kosmita ino nie zielony, łozwoł się Józek Bijok.
Jakby to buł Ufok to by na talyrzu lecioł a nie piechtom sed, powiedzioł Bzdyk.
Eee.. tam pudę szczelę wywłokę w pysk i się skońcy, powiedziołem.
Nie nie...! łokulornika się nie bije, powiedzioł Bzdyk. Trza sprowdzić co to jes, baba cy chłop.
Cyś ty zgupioł! a kto to będzie rozbiroł? Pudę szczelę i będzie po kłopocie, powiedziołem.
Idź i pocęstuj to papirosem, jak będzie polił to chłop a jak poliła to baba. Podsedem do tego cegosik, wyciągom packę papirosów, podstawiom mu pod nos i kulturalnie pytom.
Pokuritie tawariszcz?
Dziękuję, papierosów nie palę, chyba że to jakieś zioło, usłysołem w łodpowiedzi. Myślę se, Wojtek jes źle. Daly nie wim co to jes, bitki zacynać tyz ni ma co, bo jesce dojdzie do konfliktu międzyplanetarnego. Wzionem to pod sklep bo w międzycasie przysed sołtys, to niech łon się z tem tropi. Sołtys łotworzuł flaskę z piwem, podoł ufokowi i zagajuł.
Bitte ein flasz berr, chyba po niemiecku. Osonik wloł w siebie całe piwo, a przy tem nie drgnąła mu nawet grdyka. Oo..!? dobry zawodnik pomyślołem, u nos we wsi to ino dwóch tak potrafi. Po drugiem piwie osobnik się nom przedstawiuł.
Kleofas Obzikiewicz jestem, magister inżynier szkutnictwa, znacy się budowy statków. Po szóstem piwie nas magister zacął mieć wizje i zacął nom przyszłość przepowiadać.
Widzę, widzę! wielką wodę jak zalewa całą łosadę, zgine cała wieś, zginą wszystkie zwierzęta, zaleje cały dobytek, potopią się wszyscy mieszkańcy! Godom wom zimne mrowie wszystkiem po krzyzach przesło i cisa tako zapanowała pod sklepem, jakby anioł przelecioł albo łormowiec na świat przysed. Pirsy mowę łodzyskoł sołtys.
Panie magister, a jes jaki sposób coby choć kilku sprawiedlywych się uratowało?
Jest jeden sposób, trzeba wybudować taką arkę jak biblijny Noe. Ja wam taką arkę zaprojektuję i pomogę zbudować. Musicie zebrać środki a ja się zajmię zakupem materiałów i pokieruję całym przedsiewzięciem, zadeklarowoł się magister.
Sołtys, puknij się w tem kwadratowy łeb, u nos w cały gminie to tych sprawiedlywych na malutki ponton byś zabroł, powiedziołem. Po co zaroz arkę budować.
Arkę trza zbudować, i ni ma inny rady. Potem będziemy się zastanowiać nad wyborem sprawiedlywych. Nojpirw trza zrobić listę chętnych, zadecydowoł sołtys. Jak już Kucino zamknąła sklep, to magister nom pod jak piątka na ladę. Widać wycerpany buł swoją prorocą wizją. Wzięly my go na drabinę i zanieśly do kudłaty Zośki, łona sama w chołpie siedzi to magistra przenocuje. Zośka to się nawet uciesuła ale magister jak wytrzyźwioł to już z Zośki zadowolony nie buł. Chyba nie buła w jego guście ale ni mioł wyjścio i u ni zamieszkoł. W nojblyzsą niedzielę sołtys zwołoł zebranie wiejskie w remizji, na którem zrobilyśmy listę chętnych. Chętni były wszyscy, ino ksiądz proboszcz się wyłomoł. Stwierdziuł ze już roz Pon Bóg ludzi potopem pokoroł i łobiecoł ze drugi roz nie będzie. Skarbnikiem łostoł magister, bo się som zgłosiuł na łochotnika. Juz na zebraniu pirsi sprawiedlywi daly mu piniądze. W poniedziałek wszyscy wpłacily pirsą ratę a we wtorek magister pojechoł autobusem do miasta. Wróciuł po połniu nowiutkiem autem i w nowem łodzieniu. Na dugi dzień przyjechało auto z deskami do budowy arki, widzi mi się ze to z jakisi budowy bo dobrze w betonie ukalone. Po zebraniu drugi roty zacąła się budowa, postawily my stępkę, a przy okazji wyschło porę baniek samogony. Budowa to budowa i swoje prawa mo. Magister zaś kupiuł se nowego Harreya i wypasiony telefon. Roty na budowę wszyscy płacily terminowo ale budowa zacąła się ślymardzyć. Magister coroz cęści znikoł na kilka dni, podobno coroz trudni buło dostać materiały. Ludziska we wsi zcęli narzykać pod nosami ale poprawność polytycno nie pozwolała głośno narzykać. Tak się to ciągło kilka tygodni, budowa stanąła a magister ciągle gdziesik wyjizdzoł. Jaz któregosik dnia zawyła syrena na nasy remizji a kościelny zacął w dzwony kościelne bić. Zleciely się wszyscy, bo to nie wiadomo,poli się ? cy milicjanty na wsi bimbru sukają? Patrzymy a to staro Strózyno alarm podniesła. 
Słuchejcie się ludzie, słodko godzino, nas magister to zwykły hośtapler i cygon!!! Powiedzia mi moja bratowo ta co w Łękach siedzi, ze u nich tyz arkę budowoł! Piniądze pozbiroł a jak się ludziska kapnęly ze ich w rogi ładuje, to go pogonily tak ze w ślafroku bosco ucik! Zagotowa się krew w narodzie i całom kupom rusyly my ku Zoścyny chołpie, ale nas magister to szpokami kormiony cwaniok. Jak usłysoł jazgot psów i zejrzoł jako kupa luda idzie ku niemu, zaroz się pokapowoł ze może być pochowany w kilku kawołkach. Przyłodzioł się szybko w Zoścyną kieckę i na szagę przez pola ucik w kierunku Tchowa.Sukaly my go potem po sąsiednich wsiach zeby choć trochę grosza łodzyskać ale magister jakby się pod ziemię zapod. Pewnie w Bieszczadach teroz swoją arkę buduje. Teroz momy pozwolenie łod sołtysa, ze jak się jaki cudok po wsi będzie szwendoł, to momy loć w papę a potem dopiro pytać co i jak.
Wicie co wom powiem moi kochani? Mioł rację nas ksiądz jak godoł ,,Strzeżcie się fałszywych proroków''. Taki to godo ze by wom nieba przychylo a z wos by siódmą skórę zdar i swoją kieseń napchoł. Dobrze jegomość godoł, dobrze, no nie.

07.12.2017.r. Piotr Zięba

soltyskierdziolek

Real time web analytics, Heat map tracking

Copyright © 2019 Koło Gospodyń Wiejskich w Szynwałdzie